Loading the content... Loading depends on your connection speed!

Masz pytania? Zadzwoń: +48 503 305 561
Koszyk - 0.00 
couponslay

„Mój mąż był typem unikającego zobowiązań buntownika” – wywiad

Spotkanie z autentycznym człowiekiem, który żyje w szczęśliwym małżeństwie i jeszcze dzieli się swoim szczęściem, swoją historią i jeszcze na dodatek podpowiada, jak można osiągnąć to, co jest wartościowe w życiu, to unikalna sprawa. Poniżej wynik naszej rozmowy w Pauliną z bloga Patchwork, traktującego o kobiecej codzienności. Paulina opowiada o tym jak poznała swojego męża i jak udało im się w nietypowej i, powiedzmy szczerze, niełatwej sytuacji stworzyć szczęśliwą rodzinę.

 

Kiedy zastanawiam się, jak to się właściwie stało, że spotkałam mojego męża, muszę szczerze przyznać, że … nie wiem. Był to specyficzny czas w moim życiu wypełniony dość szczelnie pracą i samodzielnym wychowaniem córeczki. Po kilku nieudanych związkach moja wiara w to, że spotkam kogoś kogo szczęśliwie pokocham, kto będzie wolny i zdecyduje się na związek z kobietą z małym dzieckiem, prawie już nie istniała. Ogromnym więc zaskoczeniem było to, że pewnego dnia po prostu dostałam maila. Zaczepna wiadomość wysłana przez biznesową sieć społecznościową nawiązywała do mojego zdjęcia, które miałam ustawione jako profilowe. Ponieważ mój obecny mąż jest świetnym fotografem (co w jego z kolei profilu było widoczne), myślałam że zaczepia mnie, bo chce naciągnąć na drogą sesję zdjęciową lub podobne przedsięwzięcie. Na szczęście nie wrzuciłam tego maila do kosza, odpisałam z zabawny sposób i… tak to się właśnie zaczęło. Zupełnie nie mam pojęcia jak on mnie wtedy wynalazł na tym portalu. To nie jest przestrzeń na randki! Nie rozumiem, skąd przyszło mu do głowy, żeby napisać właśnie do mnie, a on też nie umie tego wyjaśnić. Lubię myśleć, że po prostu nadszedł w moim życiu taki moment, że miałam spotkać mojego męża. Nie staram się tego inaczej tłumaczyć.

Czy Wasz związek ma szczególny charakter?

Myślę, że najlepiej definiuje nas to, że wystarczamy sobie nawzajem. Lubimy kameralną atmosferę i poczucie wolności. Lubimy też działać niestandardowo. Choćby nasz ślub może być tego przykładem – kameralny kościółek w samym sercu Krakowa. Najbliższa rodzina, niewielka restauracja, sympatyczny, elegancki obiad, a później, zamiast hucznego wesela, spacer we dwoje i wspólna kawa na Kazimierzu. Zaskoczoną minę kelnerki, kiedy weszliśmy do kawiarni w strojach ślubnych, mam przed oczyma do dziś.

po_ślubie

Jak było z tym poznawaniem się?

Poznaliśmy się w sierpniu 2009 roku i właściwie od pierwszej randki jesteśmy razem. Wcześniej przez dwa tygodnie wysyłaliśmy do siebie maile. Można więc uznać, że jest to miłość od pierwszego wejrzenia 🙂 Ślub wzięliśmy natomiast dopiero w grudniu 2013 roku.

Nasza znajomość zaczęła się korespondencyjnie (kto by pomyślał) i każdy mail, jaki wysyłaliśmy na początku był dla nas nowym odkryciem. To były długie, bardzo ciekawe maile, które do dziś przechowuję i z sentymentem do nich wracam. Po pierwszej randce właściwie wszystko było już wiadomo. Tak w głębi serca, bo w rzeczywistości prowadziliśmy długie rozmowy o całej naszej trójce i o tym jak zorganizować nasze życie, abyśmy wszyscy czuli się szczęśliwie i komfortowo.

Decyzja, aby być razem, pewnie była trudna. Co spowodowało, że postanowiliście być razem, do końca życia?

Miłość 🙂 A tak na poważnie, to nie tylko miłość do siebie nawzajem, ale też do dziecka. Kiedy się poznaliśmy moja córeczka miała prawie trzy lata i właściwie jedynym zmartwieniem jakie miałam na początku naszego związku było to, jak ona zareaguje na nową sytuację i jak ułożą się relacje między nami. Zanim zaczęliśmy być ze sobą, mój mąż był typem unikającego zobowiązań buntownika – motor, plecak, aparat i „witaj wesoła przygodo”. Takie życie jest o lata świetlne od tego, co otrzymał w związku ze mną. Jednak, zaadaptował się szybko, zdobył również zaufanie mojej córeczki, jej akceptację, aż w końcu uznała go za Tatę. Pomimo tego, pierwszy rok związku, etap docierania się w warunkach dalekich od komfortowych wiązał się z krótkimi chwilami zwątpienia. Wtedy bardzo pomogła nam świadomość, że całą naszą trójkę łączy szczere uczucie i żaden inny układ rodzinny nie wchodzi już w grę.

Często zdarzają się konflikty między Wami?

Poważne konflikty zdarzają nam się niezbyt często, jednak, nie omijają one nas w stu procentach. Przeważnie mają one postać merytorycznej rozmowy bez podnoszenia głosu. Przyznam się, że często to ja prowokuję dyskusje kiedy mi się coś nie podoba lub kiedy zauważam problem i chcę, aby mąż pomógł mi go rozwiązać. Z drugiej strony również ja jestem tą stroną, której szybciej mija złość i wychodzi z inicjatywą pogodzenia się. Mój mąż jest typem, który kiedy ma za złe potrafiłby milczeć chyba tydzień. Mi szkoda czasu na bezsensowne ‘ciche dni’. Wyciągam więc rękę na zgodę i widzę, że mąż przyjmuje to z ulgą. Nie jest to dla mnie problemem. Drobniejsze „przepychanki słowne” też nam się zdarzają, jednak podchodzimy do nich z humorem i szybko zamykamy temat.

Popełniacie typowe błędy w komunikacji (6 błędów w komunikacji)?

Tych, o których piszesz, z powodzeniem unikamy. Myślę, że nie bez znaczenia jest tu doświadczenie życiowe. Wiemy, co może zaszkodzić naszemu związkowi i świadomie działamy inaczej.

foto-budka

Doświadczenie życiowe to bardzo ważna rzecz, a stosujecie jakieś sposoby na rozładowanie negatywnych emocji? Jest to coś śmiesznego, nietypowego?

Nie, nic takiego nie przychodzi mi w tej chwili do głowy. Myślę, że na  nas obydwoje najlepiej działa czas. Nie mam potrzeby wygaszania złych emocji w sposób sztuczny od razu jak one się pojawią. Czasem wolę pobyć w samotności, wyjść na spacer, poczytać. Mam poczucie, że nawet jak zostawię mojego Męża na trochę z jego gniewem, bardzo nam to nie zaszkodzi. Kiedy złapiemy dystans negatywne emocje znikają samoczynnie, a my możemy wyłonić się ze swoich jaskiń. Zawsze jednak rozmawiamy o tym później. Nie chodzi tu o to, żeby zamiatać problemy pod dywan, tylko o to, żeby dać sobie czas.

Złapanie dystansu do problemu to już wstęp do już właściwie w połowie problem rozwiązany 🙂
Jakie wartości są dla Was najważniejsze? Co sprawia, że macie wspólny kierunek w życiu?

Na równi: miłość między nami, miłość do córki i dbanie o jej dobro, trwałość naszej rodziny, rozwój, odkrywanie świata.

Widzę, że relacje między Wami te małżeńskie i rodzinne wymieniłaś w pierwszej kolejności.
Jak spędzacie wolny czas? Macie wspólne hobby?

Lubimy razem wyjeżdżać na krótsze i dłuższe wypady, natomiast wspólnego hobby nie mamy. Raczej, kibicujemy sobie nawzajem w kultywowaniu naszych indywidualnych zainteresowań. Mój mąż np. jest zapalonym kolarzem amatorem. Ja sporadycznie wsiadam na rower ale jeżdżę z nim na każde zawody, oglądamy razem kolarstwo w telewizji i Internecie. On czasami robi zdjęcia do mojego bloga. Nie przeszkadzamy sobie nawzajem i z radością słuchamy swoich opowieści o tym, co nas interesuje.

Czy jest jakieś przesłanie, którym chcielibyście się podzielić z czytelnikami?

Ważne dla mnie jest przekonanie ludzi „po przejściach”, że często prawdziwe szczęście czeka tuż za zakrętem. Trzeba jednak się na nie otworzyć robiąc porządek w swoim sercu i głowie. I uwierzyć, że jest to możliwe – czego ja jestem najlepszym przykładem.

Tekst tej piosenki najlepiej oddaje to, co myślę o naszej miłości. Miłego słuchania 🙂

Myślę, że oboje musieliście przejść trudną drogę i przepracować w sobie pewne rzeczy, aby być razem. Odbudowanie zaufania do drugiego człowieka i gotowość do tego, by podjąć decyzję „będę z Tobą na zawsze” to ogromne osiągnięcie. Niech nie zabraknie Wam sił w budowaniu Waszego małżeństwa! Niech Wasze szczęście rozkwita!

Ten wpis ukazuje się w ramach cyklu „Recepta na udane małżeństwo”.
Jakie Ty masz sposoby na budowanie trwałej, małżeńskiej relacji?
Może chcesz przedstawić innym swoją historię?
Napisz ewa@laboratoriumwiezi.pl

  • Oj! Bardzo dobrze zrobiło mi czytanie tego wywiadu! Czuję, że w moim życiu czas na powrót do świadomego dbania o moje małżeństwo, bo choć nie jest jakoś bardzo źle, to jednak przez kilka ostatnich lat bardzo koncentrowałam się na dzieciach. Podoba mi się tytuł całego cyklu! Takie opowieści zawsze podnoszą na duchu i dają motywację do pozytywnej zmiany. Będę tu zaglądać częściej!

  • Ewa, bardzo Ci dziękuję za ten wywiad. Dla mnie to bardzo cenne, tak rzucić okiem na siebie trochę z zewnątrz. Kiedy spojrzałam na cytat o buntowniku który wybrałaś na myśl przewodnią naszej rozmowy, przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl: mój mąż nadal jest buntownikiem, ale inaczej. To co jest ważne: wszystko co zmienił w sobie, zmienił sam. Mój wkład w to był tylko taki, że po prostu byłam blisko i dałam mu czas. Myślę, że gdybym chciała w jakikolwiek sposób sprowokować go sztucznie do zmiany, nic by z tego nie wyszło. Pozdrawiam serdecznie!

    • Paulinko bardzo cenna uwaga dla wszystkich żon (mężów również) – towarzyszyć w dobrych zmianach, być blisko i wspierać. Najważniejsze żebyśmy szli razem w dobrym kierunku! 🙂

  • O jak milo poczytac o pozytywnych sprawach ;)) Pauline a wlasciwie jej bloga znam i bardzo lubie, tym bardziej fajnie dowiedziec sie o niej cos bardziej osobistego. Pozdrawiam z calego serca i autorke i goscia!

Mobile version: Enabled

laboratorium-wiezi-logo_v1Zapisz się na newsletter

Przypuszczam, że masz dość ciągłego starania się o poprawę relacji?
Być może oczekujesz już tylko tego, by mąż/partner zaangażował się
po prostu w pomoc w obowiązkach domowych, odprowadzaniu dzieci, odrabianiu lekcji i … ? Masz dość ciągłych próśb, powtarzania tego, co trzeba zrobić. Ciągłe odwracanie się głowy Twojego męża w stronę ekranu komputera wyprowadza Cię z równowagi i masz ochotę powiedzieć BASTA. Jesteś zmęczona, zła i czujesz, że przekroczyłaś już granicę swojej wytrzymałości….

Dobrze trafiłaś! Pokażę Ci jak z tego wyjść, żeby poczuć znów radość, pokój serca i cieszyć się życiem. Pomogę Ci dbać relację i pomóc Ci rozwiązywać pojawiające się problemy.
i otrzymaj bezpłatny pakiet korzyści:

Rabat 40 zł na 1h konsultacji online
oraz
Kalendarz miłości – uniwersalne narzędzie
do budowania nawyków. Czytasz, działasz i cieszysz się efektami!
Jest ekscytująco, ciepło i znów widzisz podziw w oczach współmałżonka.

Powered by WordPress Popup


Warning: simplexml_load_string(): Entity: line 1: parser error : Start tag expected, '<' not found in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 173

Warning: simplexml_load_string(): Not Found <br /><a href="http://www.facebook.com/">Back to Facebook.</a> in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 173

Warning: simplexml_load_string(): ^ in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 173

Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 174