Loading the content... Loading depends on your connection speed!

Masz pytania? Zadzwoń: +48 503 305 561
Koszyk - 0.00 
couponslay

Drżę na myśl, co będzie za kolejnych 10 lat

Poprosiłam Magdę, pierwszą w Polsce liderkę międzynarodowej organizacji La Leche League, która zajmuje się wspieraniem matek karmiących naturalnie o to, by podzieliła się tym, co uważa za ważne w budowaniu małżeństwa. Chciałam, aby opisała to, co powoduje, że ich małżeństwo trwa, rozwija się i oboje czują się szczęśliwi. Okazuje się, że nie było to takie proste, bo dla szczęśliwego małżeństwa pewne rzeczy są tak oczywiste, że trudno się nimi podzielić. Jednak Magda zrobiła to i jestem jej bardzo wdzięczna 🙂 Oddaję jej głos.

Kiedy poprosiłaś mnie o napisanie tego artykułu byłam pewna, że zajmie mi to tylko chwilę . A później okazało się, że potrzebuję mnóstwo czasu na przemyślenia i obserwację naszego małżeństwa – mówi Magda

Jesteśmy małżeństwem prawie 9 lat, od prawie 10 lat razem. Naprawdę nie mam pojęcia kiedy to minęło, bo czuje się wciąż jakbym poznała mojego Męża przed chwilą i nim się zachwyciła. Z drugiej strony widzę, ze ta nasza miłość jest dużo dojrzalsza niż na początku, wszak przeszliśmy ze sobą długą drogę. Mamy troje dzieci, dwa koty i wciąż patrzymy na siebie z zachwytem. A może nawet coraz bardziej 🙂

Jesteśmy szczęśliwi, z każdym rokiem coraz bardziej.

Czy jesteśmy szczęśliwi? Tak. Jesteśmy szczęśliwi. Ja czuję się kochana, adorowana i wspierana. Mój Mąż czuje się doceniany, akceptowany i spełniony w swojej roli. Nie ma między nami niedomówień, półprawd, zatajonych żali i prawdziwie, realnie i namacalnie jesteśmy swoimi przyjaciółmi. I prawda jest taka, ze z każdym rokiem czuję się coraz bardziej szczęśliwa, choć za każdym razem nie wydaje mi się to możliwe. Drżę na myśl, co będzie za kolejnych 10 lat 😉

Oboje przepraszamy.

Wiesz, myśmy wchodzili w małżeństwo bardzo dobrze przygotowani. Pół roku nauk przedmałżeńskich, wszystko gruntownie przemyślane i ustalone. A później nastało prawdziwe życie 😉 Każde z nas miało swoje własne doświadczenia, swoje własne zranienia i swoje własne demony do przerobienia. Na początku na przykład mój Mąż bardzo często się obrażał. Szczerze? Myślałam, że mnie coś trafi 😉 Był taki czas kiedy mówiłam mu, że nie chce mieszkać z nastoletnią panienką 😉 Ja natomiast miałam tendencje do robienie z siebie ofiary. Każdy konflikt po prostu musiał być rozpatrzony na moją korzyść, bo inaczej nie dało się go rozwiązać. W stałym repertuarze był komunikat „bo TY…!” zamiast odnoszenia się do tego co JA. „Bo Ty jesteś taki i taki”, „Bo Ty zawsze…” itd. Mimo, ze wiedzieliśmy, że nie tędy droga to jednak nawyki były silniejsze od nas. Nie było tych konfliktów dużo, ale jednak były, a kiedy były to wychodziły nasze różne demony. O! Na przykład pamiętam jak na początku naszego małżeństwa mój Mąż zmywał wyłącznie naczynia, których sam używał 🙂 O matko, hahahahaha, tak było 😀  zostawiał mi wszystkie gary zmywając wyłącznie swój talerzyk i sztućce. Ja natomiast zawsze byłam zdziwiona kiedy mówił mi, ze coś go zabolało albo zraniło. Ale jak to? Przecież to ja jestem ofiarą! Hahaha Tak to się układało, budowaliśmy powoli, aż doszliśmy do tego, co jest teraz. I mimo wszystko od początku przyświecała nam jedna zasada, o której powiedziano nam na naukach „niech nad Waszym gniewem nie zachodzi słońce” (Ef4,26). Dla mnie to było jak grom z jasnego nieba, bo wychowałam się w domu gdzie komunikacja małżeńska praktycznie nie istniała, a dąsy potrafiły trwać i tydzień. Rafał miał w swojej naturze obrażanie się na kilka dni. I to zdanie to było dla nas jak odkrycie. Rzeczywiście, bez względu na rodzaj konfliktu i jego natężenie staraliśmy się dogadać przed nocą. A jeśli kaliber był ciężki to chociaż zasypiać dotykając swoich rąk, tak żeby dać sobie sygnał, że więź wciąż jest, ale nie ma teraz otwartości na rozmowę. Był taki czas, przez jakieś 3 lata, kiedy z racji potrzeb naszych dzieci spaliśmy oddzielnie. Mnie w nocy intensywnie potrzebował syn, mojego Męża potrzebowały córki. I bez względu na to co ktoś teraz myśli był to bardzo dobry czas dla naszego małżeństwa, pełen budowania świadomej bliskości. Ileż to było wycieczek w środku nocy z jednego pokoju do drugiego, żeby się dogadać po konflikcie hahaha. Wiesz, bardzo łatwo jest się wkurzyć, wybuchnąć i pójść do siebie. I jeszcze pod nosem narzekać jaki to on, czy ona niedobry/a. Tu wielki ukłon w stronę mojego Męża, bo to on głównie znajdował w sobie siłę, żeby przyjść do mnie i zacząć rozmawiać. I wiesz od czego zawsze, zawsze zaczynamy takie rozmowy? Od przeprosin. I to nie jest tak, że jedna strona przeprasza, a druga łaskawie przyjmuje. Oboje przepraszamy. Za nasz udział w tym konflikcie, bo niech ludzie mówią co chcą, ale do dobrej sprzeczki potrzeba dwojga  😉

Poza tym i tak oboje nie możemy usnąć jeśli atmosfera jest „kwaśna” 😉

recepta na szczęśliwe małżeństwo

Chcemy się starać dla siebie, wzrastać i rozwijać.

Dla mnie kluczowym był moment kiedy dotarło do mnie, że ja wcale nie mam patentu na prawdę. Że ja wcale nie mam zmieniać Rafała , że ja wcale nie wiem najlepiej jaki on ma być.  Ja mam go kochać. Kochać takim jaki jest, z każdą denerwującą cechą 😉 Kiedy zdałam sobie sprawę, ze mogą być takie chwile, ze to Jemu może być ze mną trudno, to mnie prawie ścięło z nóg. Wszak ja jestem idealna, no nie? 😉

I to był dla mnie taki mega przełomowy moment naszego małżeństwa. Bo im bardziej kocham Rafała takim jakim jest, im bardziej próbuje rozumieć jego trudności, a nie za wszelką cenę  je wytępić, im bardziej zachwyca mnie jego odmienność tym bardziej widzę, że Rafał chce się starać dla mnie, i sam wzrastać, i się rozwijać. To zresztą działa też w drugą stronę.

Szukamy rozwiązań dobrych dla nas.

Podstawą naszego małżeństwa jest pełne przekonanie, ze gramy w jednej drużynie. Żeby się waliło i paliło stoimy po tej samej stronie barykady. Albo razem przegramy, albo razem wygramy, nie da się inaczej. Jeśli szukamy rozwiązań to dobrych dla NAS jako małżeństwa. Mówimy otwarcie o naszych potrzebach. Uczyliśmy się tego długo, zwłaszcza Rafał. Chociaż nie, ja też. Wszak wyrosłam w atmosferze, że trzeba się domyślić. I Rafał miał się domyślać 😉 A on sam nigdy nie był przodownikiem mówienia, zwłaszcza o emocjach i potrzebach i teraz też czasem trzeba mu powiercić dziurę w brzuchu. Poza tym wiele, naprawdę wiele razy musiałam mówić coś na kształt „Słuchaj pytam, bo chcę wiedzieć czy możesz to i to zrobić. Jak nie możesz to mi powiedz, a nie rób na siłę i się obrażaj, że musisz”. Kiedy już się zacznie mówić o tym, co się czuje i czego się potrzebuje to naprawdę jest o wiele łatwiej. W naszym przypadku musi to być naprawdę wprost. Typu „Słuchaj, czuje się parszywie, zrób dzieciom śniadanie, weź je na dwór i kup coś tam na obiad”. Chociaż widzę, ze lata inwestowania w mówienie otwarcie przynoszą efekt, bo mój Mąż ostatnio bardzo często się domyśla 😉

Dużo rozmawiamy.

Rozmawiamy. My naprawdę dużo rozmawiamy i nie czekamy aż problem urośnie do rangi Himalajów. Rozmawiamy o zwykłych codziennych rzeczach, ale też o duchowości, polityce i tym wszystkim co nas zajmuje. Często mówimy sobie dobre rzeczy. Wyznania latają u nas w powietrzu bardzo często, chociaż to ja raczej jestem ta mówiąca 😉 Nauczyłam się rozpoznawać język miłości mojego Męża i on naprawdę nie musi mówić żebym wiedziała, że mnie kocha.

Okazujemy sobie miłość.

Teraz mamy tak komfortową sytuację, że oboje pracujemy z domu, a nasze dzieci są objęte edukacją domową. Stale jesteśmy razem, wiec co chwila jest możliwość okazać sobie miłość, pogadać ,wkurzyć się na siebie itp. Kiedy jeszcze Rafał wychodził do pracy robiłam mu zawsze rano śniadanie, a na papierze, w który zawijałam kanapki pisałam wyznania. Czasem to były wielozdaniowe wyznania i żeby je odczytać trzeba było jeść kanapki w odpowiedniej kolejności ahahahaha.

To ja nauczyłam mówić mojego Męża o miłości i pragnieniach, bo ja po prostu jestem straszliwa gaduła i lubię rozmawiać na naprawdę każdy temat.

Spędzamy razem czas.

Spędzamy razem czas. Wyskakujemy na randki podrzucając dzieci do dziadków. Żeby móc to robić przeprowadziliśmy się z Warszawy do Łodzi, mocno zmniejszając nasze dochody, ale za to była to inwestycja w nasz związek. Czasem te randki to po prostu kilka godzin sam na sam w domu, co przy trójce dzieci jest luksusem 😉

Kierujemy się dobrem naszej rodziny.

Generalnie podejmując decyzje kierujemy się dobrem naszej rodziny. Mój Mąż żeby móc pracować z domu całkowicie się przebranżowił, wchodząc w dziedzinę mu obcą, tylko po to byśmy mogli więcej być razem. Po 3 latach jest naprawdę dobry w tym co robi.

Mamy swoje rytuały.

Ostatnio zaczęliśmy co niedziele „wyskakiwać” na małżeńska kawę. Dzieci idą na spotkania Oazy a my mamy godzinę przed Mszą na wspólne wypicie kawy w okolicznej kawiarni 🙂 Pamiętam dzień kiedy musiałam z chorym synkiem zostać w domu, a mój Mąż poszedł z dziewczynkami do Kościoła. Kiedy wrócili przyniósł kawę z  kawiarni wzięta na wynos. Bardzo mnie to urzekło 🙂

Ostatnio też praktykujemy wspólne, rodzinne kolacje, podczas których rozmawiamy o tym co się wydarzyło dobrego tego dnia, co nas zasmuciło. Jakie dobro uczyniliśmy innym i z kim mamy relację do przywrócenia. Nasze dzieci bardzo to lubią, a najstarsza córka traktuje to trochę jako robienie sobie rachunku sumienia 😉 Wcześniej dzieci jadły razem, a my każdy sobie. Teraz, nawet jeśli nie jemy to staramy się z dzieciakami usiąść.

Dajemy sobie przestrzeń i traktujemy z szacunkiem.

Lubimy razem grać w planszówki, lubimy czytać siedząc razem na kanapie, lubimy razem oglądać filmy. I lubimy też czasem pobyć każdy sam ze sobą. Dajemy sobie do tego przestrzeń, bo fajnie też pobyć samemu, a później móc do siebie wrócić. To jest wiele takich drobiazgów, trudno mi je zebrać. Dziękujemy sobie za różne rzeczy i nie traktujemy ich tak jakby nam się należały. Za herbatę, za kolacje, za powieszony na ścianie obraz (po pół roku 😉 ). Dziękujemy sobie. Traktujemy się z szacunkiem i bardzo zważamy na słowa, które do siebie mówimy. My po prostu lubimy siebie 🙂

Dziękuję Ci Magdo, że chciałaś podjąć ten wysiłek sformułowania wytycznych szczęśliwego małżeństwa. Nad każdym elementem warto się zastanowić!

Jeśli chcesz poznać historię małżeństwa Magdy i Rafała – zerknij TUTAJ , a jeśli masz ochotę poczytać inne historie, zobacz TU

Co myślisz o recepcie na małżeństwo Magdy? Co dopisałabyś/ dopisałbyś jeszcze?
Napisz w komentarzu!

  • Huma

    Piękne świadectwo! Wiele się można od Was nauczyć, zwłaszcza, że sporo elementów wspólnych znalazłam, haha 😛 wszystkiego dobrego dla Waszej Rodziny!

    • Magda

      Dziękujemy 😀

  • Diana

    „Jeśli chcesz poznać historię małżeństwa Magdy i Rafała – zerknij TUTAJ” – jest niestety nie podlinkowane 😉

Mobile version: Enabled

laboratorium-wiezi-logo_v1Zapisz się na newsletter

Przypuszczam, że masz dość ciągłego starania się o poprawę relacji?
Być może oczekujesz już tylko tego, by mąż/partner zaangażował się
po prostu w pomoc w obowiązkach domowych, odprowadzaniu dzieci, odrabianiu lekcji i … ? Masz dość ciągłych próśb, powtarzania tego, co trzeba zrobić. Ciągłe odwracanie się głowy Twojego męża w stronę ekranu komputera wyprowadza Cię z równowagi i masz ochotę powiedzieć BASTA. Jesteś zmęczona, zła i czujesz, że przekroczyłaś już granicę swojej wytrzymałości….

Dobrze trafiłaś! Pokażę Ci jak z tego wyjść, żeby poczuć znów radość, pokój serca i cieszyć się życiem. Pomogę Ci dbać relację i pomóc Ci rozwiązywać pojawiające się problemy.
i otrzymaj bezpłatny pakiet korzyści:

Rabat 40 zł na 1h konsultacji online
oraz
Kalendarz miłości – uniwersalne narzędzie
do budowania nawyków. Czytasz, działasz i cieszysz się efektami!
Jest ekscytująco, ciepło i znów widzisz podziw w oczach współmałżonka.

Powered by WordPress Popup


Warning: simplexml_load_string(): Entity: line 1: parser error : Start tag expected, '<' not found in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 173

Warning: simplexml_load_string(): Not Found <br /><a href="http://www.facebook.com/">Back to Facebook.</a> in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 173

Warning: simplexml_load_string(): ^ in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 173

Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 174