Loading the content... Loading depends on your connection speed!

Masz pytania? Zadzwoń: +48 503 305 561
Koszyk - 0.00 
couponslay

„Nie jest mężczyzną, jakiego wymyśliłam sobie na idealnego męża, ale wyszłabym za niego” :)

Mam ogromną przyjemność rozmawiać z Magdą, pierwszą w Polsce liderką międzynarodowej organizacji La Leche League, która zajmuje się wspieraniem matek karmiących naturalnie. Razem z mężem Rafałem i trójką dzieci mieszkają w Łodzi.

Magda jak długo jesteście razem?

Jesteśmy małżeństwem 8 lat, parą 9 lat. Dość szybko zdecydowaliśmy, że chcemy ze sobą spędzić życie 🙂 Czy raczej Ktoś zdecydował za nas. Po trzech wspólnych miesiącach wiedzieliśmy , że to jest to , dwa miesiące później zarezerwowaliśmy datę ślubu.

Jak to się stało? To bardzo szybko!

To dość zabawna historia, nadaje się na film romantyczny 😉
Pracowałam i przyjaźniłam się  z dziewczyną, której mąż od wielu lat przyjaźnił się z Rafałem. Ja szczęśliwa singielka, on samotny jeździec. Znajomi postanowili nas poznać i wyswatać. Im więcej przyjaciółka opowiadała mi o Rafale, tym bardziej widziałam, że odbiega on od mojej wizji idealnego kandydata na męża. A kiedy, po pół roku opowieści, poznałam go, uznałam, że jest, cóż… sympatyczny…, ale to ostatni facet na ziemi, za którego wyjdę. Rafał też uznał, że jestem… miła, ale nie, nie… Absolutnie! Znajomi robili co mogli, zapraszając nas wspólnie do kina czy na towarzyskie wyjścia, ale nic z tego nie było. Im bardziej chcieli, tym mniej nam to grało. Gwoździem do „trumny” był wspólny sylwester, tzn. spędzony w tym samym gronie znajomych, gdzie ja przeżywałam skończony w zalążku związek z kimś tam, a Rafał zastanawiał się jak uciec z tej imprezy 😉 O północy, w absolutnym przekonaniu, że kompletnie do siebie nie pasujemy, pełna serdeczności życzyłam Rafałowi dobrej żony, on mi dobrego męża i to był koniec. Znajomi się też poddali widząc, że to po prostu nie wypali. Mijaliśmy się gdzieś tam w przelocie u znajomych i tyle.

Pół roku później wyniknęła sytuacja, kiedy Rafał wpadł do mnie na chwilę dosłownie i… Ta chwila przeciągnęła się na całą noc przegadaną o wartościach, marzeniach, planach, wyobrażeniach. Zaczęła się od jasnego postawienia sprawy,  że ja jestem szczęśliwą singielką, a on nie umie kochać 😉 Dwa miesiące później byliśmy parą. Akurat wtedy swatający nas znajomi wyjechali za granicę na wakacje i do tej pory zastanawiają się jak to możliwe, że próbowali nas swatać prawie rok i im nie wyszło, a tu proszę 😉 Następny sylwester spędziliśmy już jako narzeczeni 🙂

2

Co się stało, że postanowiliście być razem do końca życia?

Wiesz co… to bardzo trudne pytanie. O tym, że jestem zakochana w Rafale wiedzieli wszyscy poza mną samą 😉 Do końca zaprzeczałam temu faktowi, no bo jak to, ja?! Szczęśliwa singielka?! Zaprzyjaźniony ksiądz, który w tamtym czasie wysłuchiwał mnie na okrągło, w końcu nie wytrzymał i mną potrząsnął. Mimo wszystko początki naszego związku nie były nic a nic romantyczne.  Zmagaliśmy się z pewnymi ograniczeniami, które powodowały między nami dużo napięć i wahań co do tego czy chcemy być razem. Widywaliśmy się codziennie, spędzaliśmy ze sobą całe wieczory i często przegadane noce. Po kilku tygodniach poszliśmy na Wieczory dla zakochanych. To były takie spotkania dla par, trwające kilka miesięcy, które miały młodym ludziom pomóc ocenić czy będą umieli budować związek oparty na Bogu. Gdzieś w głębi serc szliśmy na te spotkania żeby sobie obojgu udowodnić, ze do siebie nie pasujemy. Mniej więcej w połowie spotkań nagle zrozumiałam, że Rafał jest idealnym kandydatem na męża. Że nie ma nikogo innego, z którym mogłabym i chciałabym budować związek na całe życie. Jak się później okazało, Rafał w tym samym czasie miał podobną refleksję. Chyba na zawsze zapamiętam temat tamtego spotkania… „Niewiastę dzielną któż znajdzie…” Dużo w tamtym czasie dawała mi modlitwa, prawie nieustannie wołałam o wsparcie do św. Marii Magdaleny, bo kto jak kto, ale moim zdaniem ona świetnie wiedziała czym jest trudna miłość.

Pamiętam spotkanie z moją swatającą przyjaciółką, jakieś 2 tygodnie po tym kiedy zaczęliśmy z Rafałem spędzać ze sobą bardzo dużo czasu, choć nie byliśmy parą. Magda koniecznie chciała wiedzieć, o co chodzi? I wtedy jej powiedziałam „Wiesz… wyszłabym za niego choćby zaraz. Nie jestem zakochana, nie jesteśmy parą, nie jest mężczyzną jakiego wymyśliłam sobie na idealnego męża, ale wyszłabym za niego”. To było dla mnie tak kompletnie irracjonalne i oderwane od rzeczywistości, że szok. Ja po prostu wiedziałam, że to on, chociaż tego zupełnie nie czułam i się z tym nie zgadzałam 😉
Po tylu latach razem wiem, że na całym świecie nie ma lepszego mężczyzny dla mnie, a Rafał jest darem od Boga. Jest prezentem, błogosławieństwem i ratunkiem. Jest zupełnie inny niż moje wyobrażenie idealnego męża , bo jest dla mnie wybrany przez Naprawdę, nie bylibyśmy razem gdyby nie On . Z upływem lat widzę, że gdybym wybrała mężczyznę jakiego sobie kiedyś tam wymyśliłam  to byłabym bardzo nieszczęśliwa.

1

Co dzieci wniosły do Waszego małżeństwa?  Wiem, że macie trójkę – 7 lat, 5 i 3,5 roku. Jak wzrosła Wasza miłość dzięki nim? Co się zmieniło?

Wniosły bałagan i hałas hahahahaha 😉
Wczesne pobudki, problemy z zakresu jak wąż się załatwia i pół godzinne rozkminki, którą spódnice założyć 😉

A do tego wniosły mnóstwo samoświadomości. Przez całe życie  nie rozwinęłam się tak, jak przez 7 lat rodzicielstwa. Nasze pierwsze dziecko poczęło się w miesiąc po ślubie. To wymagało od nas bardzo świadomego dbania o małżeństwo. O wspólny czas, o rozmowy, o jasne wyrażanie potrzeb. Dzięki dzieciom odkryliśmy empatyczną komunikację i porozumienie bez przemocy, które uczymy się stosować w małżeństwie. Dzięki dzieciom bardzo dojrzeliśmy. Jak sobie przypominam nas z początków małżeństwa, to mam wrażenie, że byliśmy dziećmi 🙂 mimo, że niedużo przed 30stką.
Dzieci pozwoliły mi docenić mojego Męża, zupełnie z innej perspektywy. Zobaczyć jego troskliwość, odpowiedzialność i tak naprawdę zrozumieć czym jest Miłość. Wiesz… wychowywana na disney’owskich bajkach, dorastająca na romantycznych filmach, wyobrażałam sobie miłość zupełnie inaczej. Rycerz na koniu, wielkie romantyczne gesty i gorące wyznania w świetle gwiazd. Zobaczenie jej w kubku herbaty zaparzonej, kiedy wracałam zmarznięta, w noszeniu dzieci w chuście, żeby one pospały, a ja żebym odpoczęła choć chwilę, zobaczenie jej w czuwaniu ze mną przy gorączkującym dziecku, trochę mi zajęło. Dzięki dzieciom wciąż jesteśmy w sobie tak fajnie zakochani, bo widząc je widzę owoc naszej ogromnej Miłości. No i trójka dzieci powoduje, że wciąż musimy świadomie dbać, by znajdywać czas na rozmowę, na randkę i na bliskość. Widzę też ile radości daje dzieciom obserwowanie, że się kochamy po prostu. Że przytulamy się ot tak, że się całujemy nie chowając po kątach, że odnosimy się do siebie z miłością i szacunkiem. Że wracamy do siebie ilekroć się oddalimy, że się przepraszamy, że codziennie po prostu staramy się budować naszą relację. Ilekroć rozmawiam z narzeczonymi, to mówię im o tym, że dzień ślubu był najszczęśliwszym dniem mojego życia. Następne przyszły później 🙂 I mówię im o tym, że wyszłam za mojego męża z miłości. Ale zakochałam się w nim już po ślubie. Rozumiesz różnice? Miłość była decyzją, że będę z nim do końca życia, będę się starać i codziennie budować. Zakochanie, w postaci motyli w brzuchu i smyrania w okolicach serca pojawiło się po ślubie. Zaraz po ślubie, ale jednak „po” 😉

3

Dzieci bardzo nas rozwinęły. I choć wchodziliśmy w małżeństwo bardzo świadomie, bardzo mądrze i w bardzo poukładany sposób, to właśnie dzieci dały nam szanse na totalny rozwój. Rodzicielstwo to ciągłe konfrontowanie się z własnymi ograniczeniami, słabościami i bezsilnością, której nie masz na kogo zrzucić. Warto się temu przyglądać i tak samo „pracować” nad związkiem.  W relacji z drugim dorosłym człowiekiem ma się pokusę, by to jego obwiniać za konflikty, za to, ze nie rozumie, za to, że ma takie, a nie inne przyzwyczajenia, albo to czy tamto „wyniósł z domu”. Przy dzieciach masz świadomość, że ten mały, niewinny człowiek to całkowicie biała kartka i zaczynasz dostrzegać swoje niedoskonałości, niedomagania, słabości i małość po prostu. To pozwala zauważyć i zrozumieć jak ważne jest, by kochać Męża takim jakim jest po prostu, akceptować wszelkie jego niedoskonałości.

Wasza relacja jest niesamowita! Chyba konflikty między Wami się nie prawie zdarzają?

Zdarzają!

My jesteśmy jak ogień i woda. Tak kompletnie różni, że chyba bardziej się nie da ;-))) Ja chaotyczna, Rafał bardzo usystematyzowany. Ja najlepiej funkcjonująca w lekkim bałaganie, Rafał lubi mieć wszystko poukładane. Ja działająca szybko, zdecydowanie, łatwo podejmująca decyzje i bardzo aktywna, a Rafałek analityczny, oglądający wszystko z kilkunastu stron i długo zwlekający z decyzją…. Takie różnice rodzą konflikty, czy może raczej spięcia, bo dotyczą rzeczy zwykłych, codziennych i niewiadomo kiedy pojawi się iskra 😉
Wiesz… tak naprawdę wystarczy, że ja jestem zmęczona, Rafał zapracowany, a dzieci biegają hałasując po mieszkaniu (mamy dzieci w edukacji domowej i oboje pracujemy zdalnie z domu) i o iskrę naprawdę nie trudno. Przebieg jest różny, choć zazwyczaj ja fukam wkurzona, Rafał się przestaje odzywać i tylko ciężko wzdycha (chociaż czasami gada i to za dużo, jak na moją tolerancję 😉 ) i tak sobie chodzimy, aż któreś nie wytrzymuje i zaczynamy rozmawiać. W tym wszystkim oboje mamy bardzo, bardzo głęboką świadomość, że gramy do tej samej bramki i nie stoimy po dwóch stronach barykady. Że nie chodzi o to, by za wszelką cenę udowodnić swoją rację, ale by czuć się usłyszanym i wziętym pod uwagę, nawet jeśli nie zawsze zrozumianym. No i zasada podstawowa… „Niech nad Waszym gniewem nie zachodzi słońce”.
Bardzo długo było tak, że to Rafał pierwszy przepraszał. Mnie było po prostu trudno przyznać się do braku racji, lub po prostu do tego, że miałam swój udział w konflikcie. Teraz i ja przepraszam równie często. Choć ta pokusa robienia z siebie ofiary jest we mnie cały czas.

Stosujecie jakieś sposoby na rozładowanie negatywnych emocji? Jest to coś śmiesznego, nietypowego?

Ja od jakiegoś czasu , jak mi starczy dystansu do samej siebie i sytuacji, w momencie kiedy na przykład dzieci doprowadzają mnie do białej gorączki śpiewam piosenkę z słuchowiska Król Ból:

Zwariuję i stanę na głowie

Zjem berło i zacznę kicać…”

Znam… 🙂

Dzieci wpadają wtedy w głupawkę i mi też jakoś negatywne emocje wtedy ulatują. Tylko kurcze, rzadko mi się udaje mieć ten dystans 😉

W konfliktach czy spięciach z Rafałem, nie mamy jeszcze takiego sposobu. Muszę o tym pomyśleć 😉

U nas zawsze, ale to zawsze działa poczucie humoru, ale niestety, jesteśmy tak zespoleni, że jak jedno się wkurzy na drugie, to to drugie odbiera emocje i nie idzie zachować dobrego humoru. O nie! 😉

Jakie wartości są dla Was najważniejsze? Co sprawia, że macie wspólny kierunek w życiu?

Wiara. My po prostu budujemy na Bogu.
Wierzymy też w wolność osobistą jednostki. Jesteśmy wolni w swoich wyborach i decyzjach. W bardzo wielu z nich płyniemy pod prąd i fajne jest to, ze jesteśmy w tym razem.

Wiem, że stosujecie naturalne planowanie rodziny. Co ono wniosło w Waszą relację?

NPR zaczęłam się uczyć pół roku przed ślubem, dlatego było w naszej relacji od zawsze. Dla mnie było to niezwykłe doświadczenie, w sumie ciągle jest. Daje mi ogromną świadomość mojego ciała. Jestem bardzo świadoma siebie jako kobiety i w pełni akceptująca tę moją kobiecość. Ja w ogóle uważam, że każda kobieta, która chce uchodzić za, czy po prostu być, świadomą powinna zainteresować się NPR. Ludzie poświęcają mnóstwo czasu na techniki zaglądania do własnego wnętrza, samorozwoju i samopoznania kierunkując się głownie na psychologię i jakby ignorując sferę płodności i świadomości własnego organizmu. Jest takie nastawienie w społeczeństwie, że NPR to „kościółkowe metody” , „zupełny ciemnogród” i „zabawa dla tych co chcą dużo dzieci”. A ja mówię „nie!”. Abstrahując od moralności NPR i innych metod, to po prostu podstawa do bycia świadomym siebie.
I to też mocno wpływa na relację, bo mój mąż jest aktywną częścią tego procesu i dzięki temu też w pełni akceptuje moją kobiecość. Rozumie zmiany zachodzące w moim organizmie na przestrzeni cyklu i umie na nie reagować. NPR też bardzo wpływa na rozwój bliskości między dwojgiem ludzi. I nie chodzi mi tylko o bliskość fizyczną, ale o poznanie siebie wzajemnie. Poznanie i całkowitą akceptację.

6

Czy naturalne planowanie rodziny jest trudne?

To trudne pytanie 😉
Bo mogła bym powiedzieć  „nie”, ale mogłabym też powiedzieć „tak”.
Na pewno na początku to była dla mnie kompletna czarna magia . Zapisywałam te temperatury, próbowałam rozpoznawać  śluz przyrównując go do zdjęć z książki, patrzyłam na te wykresiki, i kropeczki, i nic, absolutnie nic mi to nie mówiło ;-))))
Ale po kilku miesiącach zaczęłam zauważać pewną harmonię w tym wszystkim, zaczęłam poznawać SWOJE ciało i to jakie ONO daje znaki, nie zawsze zbieżne ze zdjęciem w książce. Zaczęłam zauważać dodatkowe zmiany, poza temperaturą i śluzem, które wysyła mi organizm, bym wiedziała w jakim momencie cyklu jestem. Teraz, po prawie 9 latach, jest to dla mnie tak naturalne i oczywiste jak hmmm… zaparzanie herbaty.

 Co było taką najbardziej wzruszającą chwilą w Waszym małżeństwie?

Takich chwil było mnóstwo, naprawdę trudno je wymienić. Od oczywistych, jak narodziny dzieci czy Wczesna Komunia naszej córki, po mniej wzniosłe, jak wspomniana herbata, gdy wracałam zmarznięta do domu. Moje małżeństwo mnie wzrusza po prostu. Jestem całkowicie zaskoczona, ze udaje mi się budować taką relację i po prostu wiem, że to nie jest moja zasługa, że Pan Bóg działa w moim małżeństwie, że umacnia nas moc sakramentu i dlatego jest jak jest. Że nawet jak jest trudno, to jest dobrze. Bo wolę trudno z moim Mężem niż łatwo z kimkolwiek innym.

 Co chcielibyście przekazać tym, którzy mają podobny staż, albo nieco mniejszy?

Żeby o siebie nawzajem zawsze dbali. By pamiętali, że codziennie zaczynają od nowa, że w tej drugiej osobie zawsze jest coś do kochania. Że warto grać jednej drużynie, by po prostu wygrać to małżeństwo. Bo jeśli wygracie to oboje, jeśli przegracie to niestety też razem. W małżeństwie nie ma miejsca ma moją i Twoją rację. Jest po prostu wspólne budowanie Jedności. I warto, naprawdę warto zaufać Bogu. Bo nikt tak jak On, nie wie, co nam jest potrzebne do pełni szczęścia.

Magda, przepiękna opowieść, chciałoby się słuchać i słuchać… Dziękuję za rady dla innych par. Dzieją się u Was wspaniałe rzeczy. Niech Wasza Miłość trwa i trwa… na zawsze 🙂

 Jakie masz pytania do Magdy? Może chcesz im coś powiedzieć?

A może chcesz się podzielić swoją historią?
Szukamy sprawdzonych recept na małżeństwo 🙂

  • Gratuluje wywiadu. Z chęcią go przeczytałam. Rozmowa dwóch kobiet, które miło byłoby poznać 🙂

    • Dziękujmy 🙂 Marlena dzięki fb poznałam już wiele wspaniałych ludzi. A my jesteśmy w trakcie zapoznawania się 🙂

  • Mari

    Z przyjemnością czytałam ten wywiad. Ciekawe świadectwo:) Gratuluję i dziękuję.

Mobile version: Enabled

LOGO_LW_CZARNEPrzypuszczam, że masz dość ciągłego starania się o poprawę relacji?
Być może oczekujesz już tylko tego, by mąż/partner zaangażował się
po prostu w pomoc w obowiązkach domowych, odprowadzaniu dzieci, odrabianiu lekcji i … ? Masz dość ciągłych próśb, powtarzania tego, co trzeba zrobić. Ciągłe odwracanie się głowy Twojego męża w stronę ekranu komputera wyprowadza Cię z równowagi i masz ochotę powiedzieć BASTA. Jesteś zmęczona, zła i czujesz, że przekroczyłaś już granicę swojej wytrzymałości….

Dobrze trafiłaś! Pokażę Ci jak z tego wyjść, żeby poczuć znów radość, pokój serca i cieszyć się życiem. Pomogę Ci dbać relację i pomóc Ci rozwiązywać pojawiające się problemy.
i otrzymaj bezpłatny pakiet korzyści:

Rabat 40 zł na 1h konsultacji online
oraz
Kalendarz miłości – uniwersalne narzędzie
do budowania nawyków. Czytasz, działasz i cieszysz się efektami!
Jest ekscytująco, ciepło i znów widzisz podziw w oczach współmałżonka.

Powered by WordPress Popup


Warning: simplexml_load_string(): Entity: line 1: parser error : Start tag expected, '<' not found in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 173

Warning: simplexml_load_string(): Not Found <br /><a href="http://www.facebook.com/">Back to Facebook.</a> in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 173

Warning: simplexml_load_string(): ^ in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 173

Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /domains/laboratoriumwiezi.pl/public_html/wp-content/plugins/soslider-social-slider/handlers/facebook/init.php on line 174